Drogi Pamiętniczku!
Nie wiem od czego zacząć. Nigdy wcześniej nie pisałam pamiętnika. Jednak dostałam kartki i długopis. Ordynatorka szpitala w którym się znajduje powiedziała, że mam zacząć go pisać, więc ok. Zaczynam. Może zacznę wszystko na nowo...
Mam na imię Daisy. Właśnie zaczęłam 20 rok życia i już od roku znajduje się w "szpitalu" na odwyku. Nie wiem jak można nazwać to miejsce. Znajdowało się tu wiele ludzi z problemami. Jedni z takim jak ja, inni "słyszeli" głosy w swojej głowie, jeszcze inni stwierdzili, że są nie potrzebni i chcieli z sobą skończyć. Nie wiem jak mam nazywać to miejsce. Dla mnie po prostu to szpital. Żaden psychiatryk, nic w tym rodzaju. Wracając do opisu mnie. Tak jak wspominałam. Jestem tutaj, już rok, równy rok... Przez ten czas miałam już 7 opiekunów. Najdłużej wytrzymał ze mną 6 miesięcy, a najkrócej 8 dni...
- Daisy. Zbieraj się, masz gościa- powiedziała do mnie jedna z opiekunek wchodząc do pokoju i spoglądając na mnie- Proszę cię bądź miła.
- Postaram się - warknęłam i schowałam pamiętnik pod poduszkę.
Rozejrzałam się po pokoju. Na końcu mojego łóżka leżała pognieciona bluza, a pod spodem moje trampki. Szybko założyłam je na siebie i poszłam na dół. Tak jak mogłam się spodziewać połowa dziewczyn czeka na niego ubrana w najlepsze ciuchy. Ja jakoś nie czułam takiej potrzeby. Rozejrzałam się po korytarzy szukając miejsca gdzie mogę odpocząć. Wszystkie fotele były zajęte. Jedyne miejsce jakie zdołałam zauważyć było koło jednego chłopaka, niewiele różniącego się ode mnie strojem. Nigdy wcześniej go nie widziałam na oczy. Pewnie nowy. Usiadłam koło niego i patrzałam na jego ruchy rąk.
- Nowy?- usiadłam po turecku na kanapie i spojrzałam na niego.
- W pewnym sensie tak - spojrzał na mnie i się uśmiechnął.
- Jak to... w pewnym sensie?- zapytałam lekko zdziwiona unosząc jedną brew do góry.
- Będę pracował jako opiekun. U dziewczyny o imieniu Daisy- cholera, właśnie zaczęłam zaprzyjaźniać się z chłopakiem, który się będzie mną zajmował.
-Mhm... Miło- wstałam powoli zaczęłam kierować się do części szpitala w której znajdowały się pokoje.
Odwróciłam się do chłopaka i zobaczyłam jego brak zainteresowania. Trudno...
Weszłam do pokoju i zobaczyłam Will siedzącą w końcu i mówiącą do siebie. Ona jest jedną z tych dziewczyn co słyszy głosy. Mówią jej co mam robić i w pełni go słucha. W takim stanie lepiej ją zostawić. Rozsiadłam się na moim łóżku .Pomiędzy nogi, a brzuch schowałam poduszkę. Wtuliłam ją delikatnie w twarz. Po dłuższym czasie poczułam delikatne szarpniecie mnie za ramie. Rozejrzałam się wokół i zobaczyłam stojącą nade mną panią Morgan. Była to moja dzisiaj już odchodząca opiekunka. Właściwie szczerze mówiąc nie była oficjalnie moją opiekunką, ale mogłam zawsze na nią liczyć. Rozmawiał ze mną i trochę dawała mi natchnienia. Przy niej przeklinałam. Zachowywałam się naturalnie. Byłam grzeczna. Nie wiem czemu miała na mnie taki wpływ. Była dla mnie jak matka.
- Daisy jak się czujesz?- powiedziała kobieta siadając koło mnie i obejmując mnie ramieniem.
- Sama nie wiem. Dziwnie mi z tym, że odchodzisz. Myślałam, że zostaniesz tutaj przy mnie. Kto teraz będzie mnie wspierać?- spojrzałam na nią i delikatnie się w nią wtuliłam.
- Di, wiesz o tym, że nie byłam oficjalnie twoją opiekunką. - odgarnęła mi włosy z twarzy i spojrzała na mnie- teraz będziesz musiała w pełni zaufać swojemu wychowawcy.
- Nie jestem na to gotowa. Już wole żeby dal mi nóż, albo mnie wypisali.
- Przecież wiesz że wypiszą cię wtedy, gdy stwierdzą że już sama nie zrobisz sobie krzywdy. Jak mogą na razie cię wypisać jak przez cały rok nie zrobiłaś postępu?
- To nie moja wina, że co chwila chcą mnie zmienić. Chciałam bym by Michael wrócił- westchnęłam, a w moich oczach nabrały się łzy. Nie lubiłam o nim wspominać
- Tak, wiem, przy tym opiekunie czułaś się swobodnie i byś wyszła- ktoś zapukał do drzwi przerywając naszą rozmowę
- Kochanie już jedziemy- powiedział mąż pani Morgan. Wysoki mężczyzna z około 190 cm wzrostu. Ciemny blondyn z lekkim zarostem i brązowymi oczami. Tak około 30/31 lat.
- Tak, wiem już idę. Pożegnam się z Daisy. Poczekaj na mnie na dworze.
Jeszcze chwile z nią rozmawiałam i poszła. Zostawiła mnie samą. Bez nikogo innego z kim mogła bym porozmawiać. Kontem oka spojrzałam na Will siedzącą na swoim łóżku. Zawsze byłam ciekawa co ten rzekomy "głos" do niej mówi.
- Tak, masz racje. Jestem najlepsza
Podeszłam do niej i usiadłam bok. Delikatnie złapałam ją za rękę i spojrzałam na nią, Po raz pierwszy zamieniłam z nią zdanie, a mieszka ze mną już ponad 3 miesiące. Nie wiem dlaczego wcześniej nie rozmawiałyśmy. Może dlatego, że wydawało mi się, że żyje w własnym świecie.
Naszą rozmowę przerwało pukanie do drzwi. Nie wiem kot to mógł być. Może ordynatorka, by sprawdzić czy Will wzięła lekki, albo jej opiekunka, by zabrać ją na zajęcia.
Wstałam i otwarłam drzwi. Była to ordynatorka z tym nowym opiekunem. Spojrzałam na nich i usiadłam na swoim łóżku.
- Dzień dobry Daisy. Jak poczucie humoru? - zapytała się mnie z drwiącym głosem i miną.
- Wiesz przecież jak jest Mery. Humor jak humor. Zmienny jest.
- Cóż... To jest Sean wiesz, że będzie Twoim opiekunem
- Kolejny?!
- Mi ciebie też miło poznać - powiedział głosem z lekką chrypką.
Przewróciłam oczami i spojrzałam na niego. Nie miałam zbytniej ochoty z nim gadać. W końcu wyszedł, a ja rzuciłam się z powrotem na łóżko. Wyjęłam spod poduszki "pamiętnik". Wzrokiem przeanalizowałam dzisiejszy wpis by go dokończyć.
Ciekawe ile wytrzyma ten nowy... Sean. Imię jakoś nie powalające. Jak go widziałam na korytarzu myślałam, że to jakiś nowy chłopak. Z wyglądu nawet nie jest brzydki. Trochę wyższy ode mnie. Blondyn z brązowymi odrostami i ciemno brązowymi oczami. Styl ubierania ma taki sam jak ja. Chyba. Dopiero pierwszy raz go widziałam. Miała na sobie dres i nike. Tak na oko daje mu miesiąc. Od dzisiaj zaczyna się jego zabawa, więc START. Życzę mu niepowiedzenia.
Daisy xx
_________________________________________________________________________________
Cześć. Tu autorka. Dopiero zaczynam pisać to ff, ale mam do was prośbę byście polecały to ff gdzie się da. Wzięłam się za pisanie i będę starła się dodawać rozdziały jak najczęściej i jak będę mogła.